Rezydencje artystów – Jarosław Modzelewski i Marek Sobczyk

Pałac w Ryczowie, ze swoją romantyczno-dramatyczną historią, ze swoim ukrytym życiem, zakamarkami i sekretnymi przejściami, z tajemnicami, które wciąż czekają na wyjaśnienie i z duchem barona, który w bezksiężycowe noce uprawia konne przejażdżki po parku – okazał się wymarzonym miejscem dla artystów. Pierwsze pobyty rezydencjonalne odbyły się tu w połowie lat 90-tych; ta forma pracy artystycznej była jeszcze wówczas w Polsce nieznana. W przeciwieństwie do „rezydencji” zagranicznych, pałac w Ryczowie oferował artystom warunki spartańskie: dach nad głową – i genius loci, który inspirował do pracy. Obrazy, które wówczas powstały, przeniosły prywatną historię pałacu do sfery publicznej – historii polskiej sztuki.

Jarosław Modzelewski i Marek Sobczyk

zjawili się w pałacu po raz pierwszy w marcu 1994; był Wielki Tydzień, tuż przed Wielkanocą. Od czasu, gdy malowali wspólne obrazy na ogromnych płachtach sklejanego szarego papieru – „papiery niemieckie” powstałe w Dusseldorfie – mijało właśnie dziesięć lat. Postanowili powrócić do tamtej metody; zaplanowali cykl wielkoformatowych obrazów na płótnie, malowanych, jak tamte papiery, wspólnie. Cztery obrazy, powstałe w czasie dwóch pobytów w Ryczowie, ukończone w Warszawie w roku 1995, znajdują się dziś w kolekcji Centrum Sztuki Współczesnej – w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Pokazane w Muzeum Xawerego Dunikowskiego w Królikarni na wystawie w roku 1996 i reprodukowane w wydanym z tej okazji katalogu „Jarosław Modzelewski, Marek Sobczyk, 4 wspólne obrazy (uproszczenie sztuki)”, doczekały się wnikliwych interpretacji pióra Maryli Sitkowskiej.

„MP EC” jest ideogramem podróży autem do Ryczowa, łączącym motywy zaobserwowane na dwóch jej odcinkach: w okolicach przydrożnego baru „Pod Jeleniem” między Kielcami i Skarżyskiem (postój, 120m wygracowanej ścieżki, wygódka w lesie) oraz końcowego etapu za Skawiną, biegnącego wzdłuż rury ciepłowniczej oznaczonej na przemian literami MP i EC ( po drodze mignęła synagoga, bez postojów, cel blisko). Kompozycja przypomina odręczny plan, jaki rysujemy by objaśnić drogę komuś, kto chce najprościej trafić do celu (…).

„Surrealizm” wziął tytuł z ryczowskich dyskusji o sztuce z księżną Tatianą von Oppersdof (ówczesną rezydentką w Ryczowie), broniącą ekstrawaganckiej tezy o surrealizmie u Nowosielskiego. Namalowany na obrazie stół-vagina, z krzątającymi się wokół niego postaciami, które są autoportretami artystów, pozornie świadczyłby o chęci upamiętnienia witkacowskiej atmosfery panującej w pałacu. Przeczy temu jednak fakt, podany przez artystów, że jest to najdłużej negocjowany i malowany obraz cyklu.

„Kobieta”: Chcieliśmy namalować kobietę – tłumaczą artyści. Pierwotnie leżała ona na dywanie w perski wzór w barwach ugru i indyjskiego różu. Obecnie kolory te (…) położone zostały na ciele kobiety, dzieląc je osiowo. (…)

„Stary baron karmi kozę notatkami o miłóści” czerpie angdotę znów z ®īczowa: jego poprzedni właściciel popełnił samobójstwo „z miłości”, koza – zwierzę przynależne artyście – zjada jego szkice i notatki… Słowem, jest to przejmujący, pelen tęsknoty i myśli o przemijaniu obraz-poemat. (…)

Maryla Sitkowska, Dwie lub trzy myśli w życiu [w:] Jaroslaw Modzelewski, Marek Sobczyk, 4 wspólne obrazy” , W-wa 1996